top of page

Mitoraj. Piękno wykute cierpieniem. Rzecz o Mistrzu – jedna z wielu.

  • Zdjęcie autora: Opus Unicus
    Opus Unicus
  • 8 lut 2024
  • 8 minut(y) czytania

Zaktualizowano: 2 dni temu




Co wspólnego z psychoanalizą i sztuką współczesną, tak jak ją dziś pojmujemy, ma Igor Mitoraj, który umiłował starożytne wzorce, poza czasami, w jakich tworzył? (Jak było wcześniej przeczytasz tu) Dlaczego warto zgłębić podwaliny sztuki współczesnej, by zrozumieć twórczość Mitoraja?


Sztuka współczesna kształtowała się na tym samym podłożu historycznym co doniosłe teorie w dziedzinie postrzegania rzeczywistości i samego człowieka, tj. psychoanaliza Zygmunta Freuda (1859–1939). „Psychoanaliza narodziła się w mieście Gustava Klimta, Egona Schielego i Oskara Kokoschki” (1). Byli to wiedeńscy artyści, którzy „odrzucili kanony sztuki akademickiej”, estetykę i przyjęte w kulturze europejskiej kanony piękna. Były to „czasy rewolucji w sztuce i eksperymentów (…) na płótnach pojawiły się marzenia i fantazje erotyczne” (2), już nie pod płaszczykiem symboliki, a wprost.


Nagość nie wymagała już nadawania jej imion mitologicznych ani biblijnych. Wystarczyło podążanie za wewnętrznym głosem. Na bazie kryzysów politycznych, u progu wielkich wojen, upadały ówczesne wartości, w tym utarte wartości estetyczne. Wraz z wiedeńskimi kolegami szable rewolucji obyczajowo-kulturowej podnieśli, i to jeszcze z większym rozmachem, francuscy i niemieccy artyści, koledzy moderniści, którzy czerpali pełnymi garściami z prymitywizmu i obyczajów ludowych. Szukano inspiracji w sztukach niezachodnich, podważając zachodnioeuropejską konwencję sztuki. Sięgano do sztuki afrykańskiej, sztuki Oceanii – szukając źródła sztuki, nie wypracowanych schematów; szukano emocji artysty.


Było to jeszcze bardziej rewolucyjne i odważne aniżeli podążanie za wyszukaną formą i kolorem barwnych, pełnych ekspresji drzeworytów japońskich, co miało miejsce w twórczości impresjonistów, symbolistów i postimpresjonistów. Nieważne, czy mówimy o twórczości van Gogha, Toulouse-Lautreca – ich oczy i serca skierowane były wówczas do Kraju Kwitnącej Wiśni, sztuki antyzachodnioeuropejskiej, ale nadal pełnej narzuconych konwenansów.


Czasy modernizmu i psychoanalizy przyniosły sztukę intymną, osobistą, tak daleko jak nigdy wcześniej. Początek lat 30. XX wieku przyniósł związek sztuki nowoczesnej ze sztuką ludową – czystością i pierwotnością w wyrazie, wręcz z dziecięcym ujęciem formy, ze sztuką prymitywną, nieakademicką (3) i w konsekwencji – ze sztuką chorych psychicznie przez powiązanie z psychoanalizą właśnie.


Z czasem sztuka odeszła od skomplikowanej, indywidualnej analizy psychiki jednostki na poczet „zbiorowej świadomości” za Carlem Jungiem, co dało podwaliny dla sztuki kultury masowej, takiej jak pop-art. Lecz nie to jest przedmiotem rozważań, a fakt, że wspólna dla wszystkich tych kierunków była tolerancja dla braku „ideału”, ideału kreski, plamy, barwy, tematu, rzec można, tolerancja dla brzydoty, rozumianej jako brak kanonów piękna studiowanych przez wieki, oraz otwarcie drogi do poszukiwania źródeł, treści, symboliki tworzonej indywidualnie przez samego artystę oraz jego doświadczenia i przeżycia, świadome i podświadome.


To właśnie czasy modernizmu i psychoanalizy pozwoliły traktować współczesne dzieło sztuki jako wyraz osobowości artysty i w dziele poszukiwać jego indywidualnych cech, marzeń, dążeń, tęsknot, a nawet zaburzeń psychicznych, lęków i traum.


„W studium z 1910 r. Leonardo da Vinci. Wspomnienie z dzieciństwa Freud analizuje zagadkowe uśmiechy Mona Lisy i Matki Boskiej, dochodzi do wniosku, że w swych dziełach artysta zawarł wspomnienie wcześnie utraconej matki” (4).


Jakkolwiek dzieła Freuda pozostawiają wiele do życzenia z perspektywy dzisiejszych czasów, względem kobiet zwłaszcza, to utorował on drogę do zgłębiania indywidualnego głosu artysty w sztuce, czym przesiąknięta jest sztuka, jaką znamy po 1900 roku.

Igor Mitoraj był artystą ulepionym z gliny zwanej współczesnością i obcującym ze sztuką oraz postakademickimi teoriami sztuki. Pomimo iż sam odcinał się od tych nurtów sztuki współczesnej, które postrzegał jako sztukę brzydoty i antyestetyki, nieustannie podkreślał swoją tęsknotę za pięknem. Pozostawał jednak człowiekiem współczesności. Odwoływał się do emocji, osobistych tęsknot i marzeń, którym do głosu pozwoliły dojść sztuka współczesna oraz psychoanaliza. To one wyprowadziły indywidualny głos artysty na salony Europy..


Artysta odwoływał się do dorobku sztuki współczesnej pośrednio, mówiąc o swoich traumach, marzeniach i uczuciach, a nawet mówiąc o pięknie: „pozwala marzyć, ale wiem, że ma w sobie znacznie więcej siły niż marzenie. (...) Moje rzeźby (...), jeśli mają w sobie piękno — jeśli coś takiego w nich istnieje — (to) wyłania się ono z uczuć, ze wzruszeń i marzeń. (...)” (5)


Artysta w swojej twórczości czerpał z tradycji antyku, ale przedstawiał go jednak w ludzkiej, współczesnej formie, gdzie ideał naznaczony był bólem życia, niedoskonałością, traumami. Rozkochany w sztuce starożytnej i jej kanonach piękna, sięgał po modernistyczną niedoskonałość, i pierwiastek osobisty, freudowskie traumy – jego prace są poranione, niekompletne, okaleczone, często obandażowane. O tym wpływie traum na swoje prace mówi też wprost.



Mitoraj wspominał: „Bandaże w moim poczuciu symbolizują jak gdyby osłonę przed rzeczywistością, która od najmłodszych lat wydawała mi się głęboko wroga” (6).


Jak widzimy jego prace naznaczone są współczesnością, do szpiku brązu... marmuru, ziarna trawertynu....

Jego dzieła zawieszone są między przeszłością a dniem dzisiejszym poprzez „odciśnięty znak czasu” na idealnych posągach bogów – ich brakiem kończyn, głów, ale jakże współczesnym. Igor Mitoraj poszedł dalej, naznaczył swoje rzeźby bliznami procesu ich tworzenia oraz osobistymi akcentami, stratą, bandażami, własnymi kadrami życia, własnymi dłońmi, ustami (swoimi i Aleksandry, platonicznej miłości, której usta widnieją przed wejściem do British Museum).


Możemy do nich zajrzeć, obejrzeć ich „lewą stronę”, której artysta nie próbuje ukryć, a traktuje jako całość z „doskonałą” częścią. Nie ukrywa prawdziwej twarzy.

Mitoraj to „Nowy Dawny Mistrz” (7), który przywraca do życia sztuki piękne w opozycji do antyestetyki, lecz wywodząc się z czasów współczesnych, nie pozostaje obojętny na indywidualizm emocjonalny zakorzeniony w psychoanalizie. Pozostawia w swych dziełach miejsce na „antyestetykę” w kontrolowanej formie, w proporcji nieprzytłaczającej ich starożytnej estetyki, którą tak umiłował.


Prace Mitoraja to zderzenie odrobiny samouwielbienia oraz egocentryzmu wpisanego w naturę artystów oraz bólu rzeczywistości. Jego dzieła podziwiały tysiące osób, podziwiały je autorytety świata i ludzie ulicy. Kto z nas nie uwierzyłby w swoją wyjątkowość, więc nie można poczytywać tego za „grzech”. Był to piękny człowiek, również w wymiarze fizycznym. Jego usta portretowane w rzeźbach budziły zachwyt, jego osoba wzbudzała zainteresowanie na salonach świata nie tylko z powodu jego wyjątkowej twórczości, ale i cielesności. Był przystojnym mężczyzną.

 

Sam mawiał: „Najważniejsze jest poszukiwanie siebie, a nawet swojego odbicia. Artysta jest przecież narcyzem od urodzenia. Moim zwierciadłem było poszukiwanie ojca. Mętnego odbicia własnej duszy. To, że zostałem rzeźbiarzem, zawdzięczam jednak przede wszystkim samemu sobie. Znaleźć siebie to najtrudniejsza droga, a przynajmniej znaleźć te drzwi, które się przed tobą otworzą.” (8)


Adorowany i wielbiony. Ci, którzy mieli przyjemność go poznać, wiedzą, jak bardzo nie odpowiadała mu owa adoracja, z natury był skryty.



Co skrywał? Czy w tłumie zachwytów nie mógł zapomnieć o samotnych spacerach przez ulice Paryża, gdy jako student opuścił ukochaną matkę, dom – Polskę, z biletem w jedną stronę i samotnie, nieraz głodny, imając się przeróżnych zajęć, by przetrwać, przemierzał ulice, spoglądając na okna, z których wylewało się światło ogrzewające ciepło rodzinnych posiłków, wieczorów, podczas których matki tuliły swoje dzieci? Czy tęsknotę za nieobecnym ojcem, którego nie dane było mu nigdy poznać?


Opuszczenie gniazda wpisane jest w dorosłość, lecz większość z nas może je odwiedzić. Igor Mitoraj nie mógł tego uczynić. Opuścił Polskę w czasach reglamentowanych paszportów, był zbiegiem, Polakiem wyklętym, który uciekł na Zachód. Do kompletu osiągnął sukces i nie pociągnął za sobą innych, nie podał na tacy go (sukcesu) swoim krakowskim kolegom z czasów studenckich ani później kolejnym pokoleniom twórców polskich, nie organizował im wystaw, nie zapraszał na salony, nie namawiał, by uciekli za nim, a on jako ten doświadczony kolega da im gotowy przepis na dobry start.


Czy to było źródłem „zapomnienia” Artysty w Polsce? Czy zbyt duża ilość sukcesu w świecie, która nie mieściła się w głowie jakiemukolwiek polskiemu twórcy wcześniej, była źródłem przypadłości naszej zwanej „(…) zmową zniszczenia” (9)?


W twórczości Mitoraja, poza wpływami starożytnej Europy, jasno zauważalne są wpływy kultury prekolumbijskiej – mowa o sztuce Majów, co widzimy w przewymiarowaniu i przeskalowaniu. Igor odbył wyprawę za ocean, do Meksyku, gdzie odkrył, jakie wrażenie czyni skala. I ta skala już na zawsze wpisała się w jego twórczość.



Mitoraj świadomie żongluje przeszłością: starożytnym, greckim pięknem, starożytną spuścizną Rzymian, skalą Majów oraz subtelnością francuskiej, wyrafinowanej estetyki, którą poznał po wyjeździe do Paryża, wszystko łączył to ze współczesną odwagą własnych symboli, łamiącą ortodoksyjne konwencje i kanony w sztuce. Mimo że od sztuki współczesnej wielokrotnie się odcina, tak naprawdę odcinał się od jej brzydoty, nie od współczesnego wymiaru sztuki.


Sam Mistrz powiedział o niektórych przejawach sztuki współczesnej:

„Jeżeli za poważną sztukę uważa się dziś obieranie ziemniaków w galerii, to ja dziękuję, wolę być outsiderem i nie mieć z tym nic wspólnego. Dzisiejszą sztukę zaanektowała niewielka grupa ludzi, aroganckich technokratów, narzucających gusty i systemy wartości, dla których jedynym celem jest zysk. Wszystko jest na sprzedaż: duch, ciało. Bez zahamowań. A karty rozdają marszandzi. Z uporem lansują się te wszystkie „post”: postmodernizm, postkonceptualizm, postbeuysizm, postduchampizm. Sztukę odcinającą się od emocji i prawdziwych przeżyć, od naszych wspólnych korzeni. Wchodzę do muzeum i nic nie rozumiem z tego, co widzę. Jakieś wiszące sznurki, rozrzucone cegły, kupa na prześcieradle” (10).


Tworzył mimo tego, iż chorował i cierpiał olbrzymie fizyczne katusze. Mimo złamań, które towarzyszyły mu na co dzień. Igor Mitoraj zmarł na wyjątkowo bolesny nowotwór układu krwionośnego atakujący kości i kręgosłup – szpiczaka plazmocytowego (szpiczaka mnogiego), zwanego szpiczakiem kręgosłupa, o czym czytamy w doskonałej książce Agnieszki Stabro „Mitoraj. Polak o włoskim sercu”. Szpiczak przebiega wieloetapowo, zazwyczaj jego pierwszym objawem są bóle kostne (najczęściej w odcinku lędźwiowym kręgosłupa, miednicy i żebrach) wynikające z niszczenia kości przez nowotwór. W dalszym etapie nowotwór ten powodował nieswoiste złamania, wręcz paraliżował swoją ofiarę na długie godziny. Artysta walczył z chorobą 20 lat, nie dając publicznie po sobie poznać swojego cierpienia i słabości.


Igor Mitoraj był niczym jego rzeźby – piękny i poraniony jednocześnie, zachowując niewzruszoną fasadę. Był niczym jego bogowie i herosi.

Ogarnięty bólem doglądał osobiście swojego ostatniego dzieła – swojej wystawy – ostatniej za jego życia, która miała miejsce w Pizie w 2014 roku, na Piazza del Duomo: „Mitoraj. Angeli” („Aniołowie”). Nikt nie zdawał sobie sprawy z ogromu cierpienia. Zmarł 6 października 2014 roku.



Za tę siłę i konsekwencję równą mitologicznym bohaterom winien być wielbiony. Czy był świadomy tego? Czy myśli te były źródłem wyborów tematów jego prac? Czy miał odwagę porównywać siebie do mitologicznych bohaterów? Tego się nie dowiemy, ale fakt, iż to oni właśnie otrzymywali jego rysy, świadczy o wewnętrznej odwadze i pragnieniu wypowiedzenia światu: jestem niczym moi bohaterowie, gdybyście wiedzieli, co przeszedłem i przechodzę… Lecz jego skrytość nie pozwalała wypowiadać tego głośno, a jedynie dochodziło to do głosu poprzez jego twórczość. Podpisywał swoje dzieła własnymi tęsknotami, chociażby „kadrami filmowymi” świadczącymi o niespełnionej miłości – szkole filmowej, do której nie udało mu się dostać.

Te wszystkie wydarzenia naznaczały bólem duszę Igora Mitoraja. Sukces zawsze wzbudza zawiść i nienawiść tych, którzy go nie zaznali, a mają skarłowaciałe serca. To naturalna kolej losu, lecz kiedy ma się duszę tak wrażliwą i pełną piękna jak Igor Mitoraj, trudno być odpornym na takie aspekty sukcesu. Artyści i krytycy zarzucali mu tendencyjność, to, że sam nie wykonuje całości etapu prac – wszak od zarania Mistrzowie mieli swoich pomocników. Nikt nie kwestionuje wielkości Michała Anioła czy Leonarda. Zawiść i zazdrość są silnymi uczuciami, od których odcinał się i którymi otulał się niczym bandażem Igor Mitoraj. Jego dzieła to piękno wykute cierpieniem.


 

Dziś pamięć o Mitoraju w Polsce ma się zgoła inaczej. Powoli oddajemy cesarzowi to, co cesarskie. Opamiętanie przyszło w 80. rocznicę jego urodzin i 10. rocznicę śmierci. Polska, a szczególnie Kraków, zaczęły na nowo pamiętać o swoim Mistrzu, gdyż na „klątwę zapomnienia” nie pozwolili ludzie, dla których tworzył — ludzie spotykający jego twórczość na ulicach świata i zabierający jej fragment do własnych serc, odnajdując w niej własne tęsknoty, blizny, miłości i historie.

 


spis zdjęć kolejno od góry:

foto. Autor nieznany, źródło Tuscanypeople

Foto: Autor Madziak Michał

Foto: Autor Jacek Poremba / www.jacekporemba.com

Foto. Autor nieznany, źródło www.arte.it, Igor Mitoraj, „Upadek Ikara"

Foto. Autor nieznany, źródło www.fotosik.pl, Dedal, Igor Mitoraj, Pompeje

Użyto zdjęcia publikowane m.in. na niezłasztuka.net - na wspaniałym źródle wiedzy o sztuce współczesnej, prowadzonym z wielką pieczołowitością i miłością do tematu.  


Przypisy :

  1. Sztuka współczesna po 1900 roku, Hal Foster, Rosalind Krauss, Yve-Alain Bois, Benjamin H.D. Buchloh, David Joselit, 2023.

  2. Ibidem.

  3. Akademizm, Wikiedia https://pl.wikipedia.org/wiki/Akademizm, dostępne na dzień 08.02.2024

  4. Sztuka współczesna po 1900 roku, Hal Foster, Rosalind Krauss, Yve-Alain Bois, Benjamin H.D. Buchloh, David Joselit, 2023.

  5. Igor Mitoraj, Constanzo Costantinim, Blask kamienia, Kraków 2003.

  6. Ibidem.

  7. Nigdy już tu nie powrócę, Krzysztof Pleśniarowicz op. Cit.

  8. Igor Mitoraj, Constanzo Costantinim, Blask kamienia, Kraków 2003.

  9. Nie masz tu czego szukać Mikołaj czy o Mitoraju , Wyborcza, https://wyborcza.pl/magazyn/7,124059,16784990,nie-masz-tu-czego- szukac-mikolajewski-o-mitoraju.html dostępna na dzień 08.02.2004

  10. Igor Mitoraj, polski rzeźbiarz w Toskanii – wywiad Piotra Sarzyńskiego przeprowadzony dla Polityki i cytowany w www. polityka.pl, 6 października 2014, w dniu śmierci Mistrza, dostępne na dzień 08.02.2024

  11. Mitoraj, D.Kuspit, 2006.





 

 

bottom of page