- Opus Unicus
- 6 dni temu
- 4 minut(y) czytania
Upadek miast postindustrialnych nie jest końcem ich historii, lecz momentem, w którym muszą zadać sobie pytanie o przyszłość.
Odpowiedź na to wyzwanie leży w odwadze społeczności lokalnej oraz osób i instytucji zarządzających. Losy Glasgow, Bilbao i Katowic to coś znacznie więcej niż kronika miejskiej rewitalizacji. To egzystencjalna opowieść o powtórnych narodzinach.
To moment, w którym miasto przestało być jedynie zbiorem murów, a stało się podmiotem podejmującym decyzję.
Wybiera, czy woli pozostać duchem nawiedzającym własne, postprzemysłowe ruiny, czy też odnajdzie w sobie odwagę, by utkać nową tożsamość i odmienić własne przeznaczenie.
Co łączy upadłą szkocką potęgę stoczniową, baskijskie miasto sparaliżowane kryzysem przemysłowym i śląską stolicę kojarzoną z kopalniami oraz hutniczym dymem?
Wszystkie stanęły wobec tego samego wyzwania: jak napisać swoją historię od nowa. W momencie kryzysu odmówiły pozostania jedynie „duchami nawiedzającymi własne postindustrialne ruiny”. Zamiast tego odnalazły w sobie odwagę, by wyrzeźbić nowe koryta rzek i popłynąć nurtem zwanym kulturą.

Mitologie regeneracji:
Lekcje z Glasgow i Bilbao, Glasgow jest jednym z klasycznych przykładów miast, których losy załamały się wraz z upadkiem przemysłu ciężkiego. Choć w XX wieku prężnie rozwijało się jako potęga stoczniowa, kryzys lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych przyniósł gwałtowne tąpnięcie: masowe bezrobocie, degradację społeczną i wyludnienie. Miasto szybko zyskało złą sławę i stało się synonimem biedy, przestępczości i braku perspektyw.
Dla miejskich decydentów oraz lokalnej społeczności nadszedł czas trudnych wyborów.
Glasgow obrało nowy kierunek rozwoju, czyniąc kulturę swoim głównym fundamentem. Kampania „Glasgow’s Miles Better” była elementem zmiany narracji. Za komunikacją poszły konkretne działania: inwestycje w muzea i galerie, rozwój instytucji kultury, organizacja wydarzeń międzynarodowych oraz transformacja przestrzeni miejskiej.
Kluczowym momentem było przyznanie miastu tytułu Europejskiej Stolicy Kultury w 1990 roku, co znacząco przyspieszyło proces zmiany wizerunku miasta, ale co najważniejsze także,
tego jak same mieszkanki i mieszkańcy zaczęli postrzegać miejsce, w którym żyją.
Efekty nie pojawiły się natychmiast, ale okazały się trwałe. Miasto zaczęło opowiadać o sobie zupełnie nową historię, a w ślad za tymi słowami napłynęli ludzie : turyści spragnieni wrażeń, szukający wiedzy studenci i wreszcie inwestorzy. Najważniejsza transformacja dokonała się na poziomie tożsamości miasta. Dziś to jedno z trzech największych miast Wielkiej Brytanii ze swoimi blaskami i cieniami.
Nie jest pocztówkowo piękne jak Edynburg, ale w tym tkwi jego urok, bo będąc dalekie od ideału stało się bliższe ludziom.
Bilbao wybrało odmienną drogę, choć punkt wyjścia był podobny. Miasto przemysłowe oparte na przemyśle ciężkim i stoczniowym również doświadczyło głębokiego kryzysu lat osiemdziesiątych pogłębionego także z powodu napięć społecznopolitycznych wynikających z działalności baskijskiej organizacji ETA. Odpowiedź była odmienna od strategicznie wypracowanej kampanii promocyjnej Glasgow. Rząd Kraju Basków opracował plan rewitalizacji miasta i wyciągnięcia go z głębokiego kryzysu gospodarczego poprzez odważny projekt kulturalny, który zrewitalizuje zdegradowane obszary postindustrialne i zmieni negatywny wizerunek regionu. Decyzja o budowie Muzeum Guggenheima była kosztowna, ryzykowna i spektakularna. Stała się impulsem, który zmienił postrzeganie miasta w skali globalnej.
Zjawisko to nazwano „efektem Bilbao”, sytuacją, w której pojedyncza inwestycja potrafi wygenerować wzrost turystyki i napływ kapitału. Nie był to jednak wyłącznie efekt jednego budynku. Symbol uruchomił proces, ale to system zapewnił jego trwałość. Władze miasta zobowiązały się do pokrycia kosztów budowy, a następnie do wspierania działalności Muzeum 10 milionami dolarów rocznie na jego funkcjonowanie oraz pokrywanie kosztów zakupu kolejnych dzieł sztuki (Orzechowska Wacławska, 2014).
To, co różni Glasgow i Bilbao, to nie ostateczny cel, lecz metoda jego realizacji. Choć oba miasta wybrały inne drogi, napędzał je ten sam mechanizm - kultura podniesiona do rangi strategii rozwoju miasta. Glasgow to proces rozłożony w czasie, oparty na zmianie narracji i tożsamości. Bilbao to punkt zwrotny, to impuls, który inicjuje transformację poprzez jeden konkretny symbol. W obu przypadkach kluczowa była świadoma i konsekwentna strategia, oparta na wspólnym mianowniku, którym była kultura jako inwestycja w przyszłość miasta.
Śląski akord: Architektura i kultura zamiast węgla
W kontekście transformacji miasta szczególnie intrygującym przykładem stają się Katowice. Śląska stolica moment kluczowych decyzji ma już za sobą, od początku XXI wieku buduje własną tożsamość, łącząc transformację społeczno-ekonomiczno-kulturową z ambicjami metropolitalnymi.
Choć Katowice reprezentują kolejny wariant postindustrialnego odrodzenia, od Glasgow i Bilbao różni je niemal wszystko: epoka, specyfika ciężkiego przemysłu oraz lokalna historia, ale również wyjątkowa struktura aglomeracyjna, będąca mozaiką wielu miast połączonych niemal nieprzerwaną tkanką miejską, gdzie granice administracyjne pozostają często niewidoczne dla mieszkańców i odwiedzających.
Tutejsza przemiana oparta na triadzie kultury, architektury i wielkich wydarzeń nie jest dziełem przypadku, lecz efektem konsekwencji w realizacji planów i działań. Centralnym punktem miejskiej metamorfozy stała się Strefa Kultury. To tu dawna przestrzeń przemysłowa została zaaranżowana na nowo, skupiając unikalną konstelację obiektów. Otwiera ją 55 letni Spodek ikona modernizmu, do dziś zachwycająca nie tylko architektów. Je go naturalnym przedłużeniem stało się Międzynarodowe Centrum Kongresowe, tętniące życiem jako przestrzeń globalnych spotkań i targów. Tuż obok wznosi się gmach Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia, subtelnie dialogujący z tradycją śląskiego Nikiszowca poprzez
swoją monumentalną architekturę oraz Muzeum Śląskie, które z rzadką elegancją łączy industrialne dziedzictwo z nowoczesnym minimalizmem, chowając swoje najważniejsze galerie pod ziemią. Żaden z tych punktów nie istnieje sam dla siebie. Razem tworzą system naczyń połączonych, w którym architektura wspiera kulturę, a kultura zmienia miasto. Owa sieć inwestycji przekształca tkankę miejską, pulsując w tym samym rytmie, co rozwijający się wokół region.
Katowice stają się więc jasną gwiazdą transformacji postindustrialnej. Strefa Kultury stała się sercem życia kulturalnego i biznesowego miasta, a ze względu na swoją architektoniczną specyfikę wymusza fizyczną w niej obecność, co buduje siłę marki Katowic i całego regionu. Katowice, łącząc konsekwencję procesu zmiany z siłą symboli, w warunkach kryzysu demograficznego zaczynają wyróżniać się jako przestrzeń, do której przyjeżdża się dla doświadczania kultury we wszystkich jej dziedzinach.
C.d.n.
Fragment artykuły którego całość znajdą Państwo w krakowskim magazynie "Hybryda" nr 48.
#SztukaKobiet #SztukaŁączy #SztukaŚląska #SztukaWspółczesna #Szoka #FOU #OpusUnicus #Katowice #Glasgow #Bilbao #PolskaStolicaKultury #GłosKobiet #IwonaSzoka





