top of page

Upadek miast postindustrialnych nie jest końcem ich historii, lecz momentem, w którym muszą zadać sobie pytanie o przyszłość.


Odpowiedź na to wyzwanie leży w odwadze społeczności lokalnej oraz osób i instytucji zarządzających. Losy Glasgow, Bilbao i Katowic to coś znacznie więcej niż kronika miejskiej rewitalizacji. To egzystencjalna opowieść o powtórnych narodzinach.


To moment, w którym miasto przestało być jedynie zbiorem murów, a stało się podmiotem podejmującym decyzję.

Wybiera, czy woli pozostać duchem nawiedzającym własne, postprzemysłowe ruiny, czy też odnajdzie w sobie odwagę, by utkać nową tożsamość i odmienić własne przeznaczenie.

Co łączy upadłą szkocką potęgę stoczniową, baskijskie miasto sparaliżowane kryzysem przemysłowym i śląską stolicę kojarzoną z kopalniami oraz hutniczym dymem?


Wszystkie stanęły wobec tego samego wyzwania: jak napisać swoją historię od nowa. W momencie kryzysu odmówiły pozostania jedynie „duchami nawiedzającymi własne postindustrialne ruiny”. Zamiast tego odnalazły w sobie odwagę, by wyrzeźbić nowe koryta rzek i popłynąć nurtem zwanym kulturą.


wiersz Iwony Szoka pt. Koronka
Iwona Szoka, krakowska "Hybryda" nr 48,

Mitologie regeneracji:


Lekcje z Glasgow i Bilbao, Glasgow jest jednym z klasycznych przykładów miast, których losy załamały się wraz z upadkiem przemysłu ciężkiego. Choć w XX wieku prężnie rozwijało się jako potęga stoczniowa, kryzys lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych przyniósł gwałtowne tąpnięcie: masowe bezrobocie, degradację społeczną i wyludnienie. Miasto szybko zyskało złą sławę i stało się synonimem biedy, przestępczości i braku perspektyw.


Dla miejskich decydentów oraz lokalnej społeczności nadszedł czas trudnych wyborów.




Glasgow obrało nowy kierunek rozwoju, czyniąc kulturę swoim głównym fundamentem. Kampania „Glasgow’s Miles Better” była elementem zmiany narracji. Za komunikacją poszły konkretne działania: inwestycje w muzea i galerie, rozwój instytucji kultury, organizacja wydarzeń międzynarodowych oraz transformacja przestrzeni miejskiej.


Kluczowym momentem było przyznanie miastu tytułu Europejskiej Stolicy Kultury w 1990 roku, co znacząco przyspieszyło proces zmiany wizerunku miasta, ale co najważniejsze także,

tego jak same mieszkanki i mieszkańcy zaczęli postrzegać miejsce, w którym żyją.


Efekty nie pojawiły się natychmiast, ale okazały się trwałe. Miasto zaczęło opowiadać o sobie zupełnie nową historię, a w ślad za tymi słowami napłynęli ludzie : turyści spragnieni wrażeń, szukający wiedzy studenci i wreszcie inwestorzy. Najważniejsza transformacja dokonała się na poziomie tożsamości miasta. Dziś to jedno z trzech największych miast Wielkiej Brytanii ze swoimi blaskami i cieniami.


Nie jest pocztówkowo piękne jak Edynburg, ale w tym tkwi jego urok, bo będąc dalekie od ideału stało się bliższe ludziom.

Bilbao wybrało odmienną drogę, choć punkt wyjścia był podobny. Miasto przemysłowe oparte na przemyśle ciężkim i stoczniowym również doświadczyło głębokiego kryzysu lat osiemdziesiątych pogłębionego także z powodu napięć społecznopolitycznych wynikających z działalności baskijskiej organizacji ETA. Odpowiedź była odmienna od strategicznie wypracowanej kampanii promocyjnej Glasgow. Rząd Kraju Basków opracował plan rewitalizacji miasta i wyciągnięcia go z głębokiego kryzysu gospodarczego poprzez odważny projekt kulturalny, który zrewitalizuje zdegradowane obszary postindustrialne i zmieni negatywny wizerunek regionu. Decyzja o budowie Muzeum Guggenheima była kosztowna, ryzykowna i spektakularna. Stała się impulsem, który zmienił postrzeganie miasta w skali globalnej.


Zjawisko to nazwano „efektem Bilbao”, sytuacją, w której pojedyncza inwestycja potrafi wygenerować wzrost turystyki i napływ kapitału. Nie był to jednak wyłącznie efekt jednego budynku. Symbol uruchomił proces, ale to system zapewnił jego trwałość. Władze miasta zobowiązały się do pokrycia kosztów budowy, a następnie do wspierania działalności Muzeum 10 milionami dolarów rocznie na jego funkcjonowanie oraz pokrywanie kosztów zakupu kolejnych dzieł sztuki (Orzechowska Wacławska, 2014).


To, co różni Glasgow i Bilbao, to nie ostateczny cel, lecz metoda jego realizacji. Choć oba miasta wybrały inne drogi, napędzał je ten sam mechanizm - kultura podniesiona do rangi strategii rozwoju miasta. Glasgow to proces rozłożony w czasie, oparty na zmianie narracji i tożsamości. Bilbao to punkt zwrotny, to impuls, który inicjuje transformację poprzez jeden konkretny symbol. W obu przypadkach kluczowa była świadoma i konsekwentna strategia, oparta na wspólnym mianowniku, którym była kultura jako inwestycja w przyszłość miasta.



Śląski akord: Architektura i kultura zamiast węgla


W kontekście transformacji miasta szczególnie intrygującym przykładem stają się Katowice. Śląska stolica moment kluczowych decyzji ma już za sobą, od początku XXI wieku buduje własną tożsamość, łącząc transformację społeczno-ekonomiczno-kulturową z ambicjami metropolitalnymi.


Choć Katowice reprezentują kolejny wariant postindustrialnego odrodzenia, od Glasgow i Bilbao różni je niemal wszystko: epoka, specyfika ciężkiego przemysłu oraz lokalna historia, ale również wyjątkowa struktura aglomeracyjna, będąca mozaiką wielu miast połączonych niemal nieprzerwaną tkanką miejską, gdzie granice administracyjne pozostają często niewidoczne dla mieszkańców i odwiedzających.


Tutejsza przemiana oparta na triadzie kultury, architektury i wielkich wydarzeń nie jest dziełem przypadku, lecz efektem konsekwencji w realizacji planów i działań. Centralnym punktem miejskiej metamorfozy stała się Strefa Kultury. To tu dawna przestrzeń przemysłowa została zaaranżowana na nowo, skupiając unikalną konstelację obiektów. Otwiera ją 55 letni Spodek ikona modernizmu, do dziś zachwycająca nie tylko architektów. Je go naturalnym przedłużeniem stało się Międzynarodowe Centrum Kongresowe, tętniące życiem jako przestrzeń globalnych spotkań i targów. Tuż obok wznosi się gmach Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia, subtelnie dialogujący z tradycją śląskiego Nikiszowca poprzez

swoją monumentalną architekturę oraz Muzeum Śląskie, które z rzadką elegancją łączy industrialne dziedzictwo z nowoczesnym minimalizmem, chowając swoje najważniejsze galerie pod ziemią. Żaden z tych punktów nie istnieje sam dla siebie. Razem tworzą system naczyń połączonych, w którym architektura wspiera kulturę, a kultura zmienia miasto. Owa sieć inwestycji przekształca tkankę miejską, pulsując w tym samym rytmie, co rozwijający się wokół region.


Katowice stają się więc jasną gwiazdą transformacji postindustrialnej. Strefa Kultury stała się sercem życia kulturalnego i biznesowego miasta, a ze względu na swoją architektoniczną specyfikę wymusza fizyczną w niej obecność, co buduje siłę marki Katowic i całego regionu. Katowice, łącząc konsekwencję procesu zmiany z siłą symboli, w warunkach kryzysu demograficznego zaczynają wyróżniać się jako przestrzeń, do której przyjeżdża się dla doświadczania kultury we wszystkich jej dziedzinach.


C.d.n.


Fragment artykuły którego całość znajdą Państwo w krakowskim magazynie "Hybryda" nr 48.



 
 
  • Zdjęcie autora: Opus Unicus
    Opus Unicus
  • 24 lut
  • 3 minut(y) czytania

Piękno. Transformacja. Rozwój regionu. Protoindustrializacja


Koronka śląska nie rodziła się w ciszy salonów.

Rodziła się w pyłach ziem po wojnach, w cieniu decyzji administracyjnych, w świecie przesuwających się granic i zmieniających się porządków politycznych. To piękno powstawało w chłodnych izbach, przy oknach, gdzie światło było jedynym sprzymierzeńcem pracy.


wiersz Iwony Szoka pt. Koronka
Iwona Szoka, wiersz pt. Koronka

Nie była dekoracją. Była odpowiedzią na kryzys. Strategią przetrwania. Systemem, który miał odbudować region i który opierał się na dłoniach kobiet.


Była pracą. Rytmem. Powtarzalnością.

Była ekonomią splecioną z cierpliwością.


Jej rozwój wpisuje się w szerszy proces protoindustrializacji – rozproszonej produkcji domowej, która realnie współtworzyła strukturę gospodarczą Śląska. Koronka była częścią systemu ekonomicznego. Tworzyła dochód. Organizowała czas. Budowała relacje zależności i współpracy. To nie była marginalna ozdoba. To była struktura. Powstała z potrzeby piękna. Z niedosytu. Z potrzeby sprawczości.



Technika przychodziła z zewnątrz – z Belgii, z Saksonii, z Francji – ale styl dojrzewał tutaj.

Śląsk nie kopiował. Śląsk przetwarzał. Śląsk przepuszczał wpływy przez swoje trzewia, przez własne doświadczenie pracy, przez swoją wielokulturową rzeczywistość. W tej przemianie – między wpływem a lokalnością – rodziła się tożsamość.


Koronka śląska nie jest zjawiskiem ograniczonym do jednego miejsca ani jednej stylistyki. Obejmuje Dolny Śląsk, Śląsk Opolski, Śląsk Cieszyński. Jest częścią szerokiego pejzażu regionu, który od stuleci pozostaje tyglem kultur.


Dlatego tak ważne jest, by mówić o niej w szerokim horyzoncie. Nie zawężać jej wyłącznie do jednej, późniejszej specjalizacji czy najbardziej rozpoznawalnego ośrodka. Koronka śląska to zjawisko regionalne. Historyczne. Społeczne. Gospodarcze. To historia transformacji. Przenikania kultury, polityki i sztuki. To historia siły kobiecej wizji, sukcesów i porażek. Piękna, które rozpływało się wraz z modami. Poddawało się technologiom. Zanikało. I powracało – w coraz bardziej wyrazistej postaci.


Szept Koronki, Iwona Szoka
Szept Koronki, Iwona Szoka

Szept koronki Iwony Szoka to opowieść zapisana delikatnością nici. A sama autorka tak opowiada historię obrazu:


Obraz inspirowany koronką śląską niesie w sobie ciszę, precyzję i cierpliwość – cechy, które od pokoleń towarzyszyły kobietom tworzącym misterne wzory z nici i światła.


Kiedy zobaczyłam niebo spowite mgłą przez wdziewaną koronkę, która ułożyła się na nim niczym delikatny wzór, poczułam wielowątkowość wiersza, który wówczas dojrzewał. Zaczęłam szukać historii tej pozornie kruchej, kobiecej siły zaklętej w koronkach. Jej źródeł. Jej pamięci.


Tak trafiłam na Dolny Śląsk, Śląsk Opolski, Cieszyński – i historię śląskiej koronki, która nagle stała się bliska opowieści rodzącej się w wierszu.


Moja koronka nie jest cytatem z archiwum. Nie rekonstruuję wzoru. Nie ilustruję historii.

Koronka w moich obrazach jest cieniem tej historii.


Rozpięta nad całym Śląskiem, wtopiona w niebo, nie jest ornamentem. Jest strukturą – jak niewidzialna siatka, która przez stulecia organizowała życie. To echo pracy kobiet, których ruch był cichy, ale system – potężny. To pamięć regionu, która nie przybiera formy pomnika, lecz rozprasza się jak mgła.


Moja koronka jest ludzka. Ma drżenie. Zanika. Gubi się w chmurach. Tak jak zanikały manufaktury. Tak jak zamykały się szkoły. Tak jak przemija każda struktura, która wydawała się trwała.


Koronka na niebie nie jest pejzażem. Jest wspomnieniem. Oddechem pracy. Systemem wpisanym w krajobraz. To nie jest folklor. To współczesność, która niesie pamięć.


zdjęcie pochodzi ze strony Muzeum Śląska Opolskiego, link poniżej
zdjęcie pochodzi ze strony Muzeum Śląska Opolskiego, link poniżej

Szczególnym dopełnieniem tej historii jest fakt, że obraz znajduje się dziś w prywatnej kolekcji Polki i Francuza mieszkających w Niemczech. W kontekście dziejów Śląska – ziemi pogranicza, migracji i przenikania kultur – ten fakt nabiera symbolicznego znaczenia.

Śląsk jest przestrzenią spotkań – języków, historii, doświadczeń. Koronka, która powstawała na styku wpływów, staje się metaforą mocy sztuki.


Obraz inspirowany tą tradycją, znajdujący dom w międzynarodowej przestrzeni, domyka krąg, w którym mieści się:


  • tradycja regionu pogranicza,

  • protoindustrialne korzenie gospodarki,

  • siła kobiecej pracy,

  • sztuka współczesna Śląska jako naturalna kontynuacja,

  • wspólna przestrzeń Europy.


„Szept koronki” nie krzyczy. Subtelnie przypomina, że to, co najdelikatniejsze, bywa najtrwalsze pod wspólnym niebem, gdzie #SztukaŁączy




Publikacja obrazu „Whisper of Lace / Szept koronki” oraz towarzyszącego mu wiersza jest elementem szerszej refleksji nad współczesną kulturą Śląska – kulturą, która wyrasta z tradycji regionu, ale nie zatrzymuje się w archiwum.


Fundacja wspiera i dokumentuje zjawiska artystyczne podejmujące dialog z dziedzictwem Śląska. Jej działania pokazują, że kultura regionu nie jest zamkniętym rozdziałem historii, lecz procesem trwającym – podlegającym przemianom i reinterpretacjom.


Podobnie jak w innych projektach fundacji poświęconych współczesnym twórcom regionu, także tutaj punktem wyjścia jest dziedzictwo Śląska – rozumiane nie jako folklorystyczny cytat, lecz jako żywa struktura kulturowa, która w sztuce współczesnej znajduje swoją dalszą kontynuację.


linki:



 
 
  • Zdjęcie autora: Opus Unicus
    Opus Unicus
  • 20 lis 2025
  • 3 minut(y) czytania
To już kolejny raz, kiedy Ogólnopolski Kongres Jakościowy gości sztukę współczesną, a wraz z nią Fundację Opus Unicus.
Wieczorek Krzysztof, fragment grafiki warsztatowej.
Wieczorek Krzysztof, fragment grafiki warsztatowej.

Mamy wielki zaszczyt być kulturalnym partnerem tego unikatowego na skalę Europy kongresu, stworzonego przez Annę Farion – twórczynię „Jakości Bez Retuszu z Anną Farion”, prężnego środowiska jakościowego. W przerwach pomiędzy zgłębianiem standardów jakości w zarządzaniu w duchu Przemysłu 5.0 i jakości przyszłości / Człowiek, AI i energia w centrum transformacji / zapraszamy „Pod wspólne niebo”. Ustami sztuki zachęcać będziemy Państwa do chwili refleksji.


Tym razem obejrzą Państwo malarskie impresje muzyczne Iwony Szoka oraz grafiki warsztatowe Krzysztofa Wieczorka – artysty, który swoją twórczością przenosi nas w przeszłość, opowiadając o niej wysublimowanym językiem współczesności. To odważne połączenie i zderzenie dwóch artystycznych światów: malarskich impresji pełnych pozornej lekkości oraz techniki, jaką jest akwaforta muśnięta akwarelą i gwaszem.


Z malarstwem Iwony Szoka mogli się Państwo spotkać m.in. w Filharmonii Narodowej w Warszawie, Muzeum Hutnictwa w Chorzowie, pięknej Sali Koncertowej Państwowej Szkoły Muzycznej w Jastrzębiu-Zdroju. O zaklętych myślach i symbolach w jej pracach mogli Państwo porozmawiać z artystką podczas XX Festiwalu Nauki Akademii WSB w Dąbrowie Górniczej oraz podczas uroczystości nadania tytułu doktora honoris causa mistrzowi słowa – Panu Jackowi Cyganowi. Prace artystki można było zobaczyć również na Stadionie Śląskim podczas wystawy "Pod Wspólnym Niebem", a także w StrefArt w siedzibie Katowickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej ("Pod wspólnym niebem – Sztuka Pełna Optymizmu").


Z zaklętymi symbolami w jej malarstwie mogli się Państwo obcować także podczas Europejskiego Kongresu Przemysłu i Energetyki INTO (wystawa „Pod wspólnym niebem różnorodności MITORAJ / SZOKA / SACHA / SZAROWSKA”) czy podczas Europejskiego Kongresu MŚP. Artystka otwierała również I edycję Festiwalu No Woman No Jazz / Jazz TV. Jej prace prezentowano również na multimedialnej wystawie w Iserlohn (Niemcy) oraz w Tarnopolu (Ukraina), gdzie w kolekcji miasta znajduje się jej obraz „Oddech wolności” – symbol wspólnego, wolnego nieba. #SztukaKobiet przeciw wojnie.


SZOKA Iwona, Patrząc... Nie widzieć
SZOKA Iwona, Patrząc... Nie widzieć

Iwona Szoka tworzy w nurcie symbolizmu. Nieobcy jest jej tonalizm, surrealizm oraz sztuka zaangażowana. Optymistka, rozkochana w sztukach wszelakich, mówi o swojej twórczości, że niesiona jest muzyką, emocjami i żywiołami. Szczególnie umiłowała współczesną muzykę śląską, której wybitnym reprezentantem jest m.in. BIG BAND ŚLĄSKI pod batutą Maestro Grzegorza Nagórskiego. Uwielbia gitarę Grzegorza Kapołki i Mirka Rzepy, wielokulturowe dzieła Michała Barańskiego oraz bogactwo brzmień w interpretacji Adama Czerwińskiego (AC Records). Kocha jazz i muzykę klasyczną – mówi, że nie lubi etykietek ani ograniczania miłości do nazw.



Krzysztof Wieczorek – jak mogą Państwo przeczytać na stronie ASP w Łodzi – w latach 1972–1977 studiował w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych w Łodzi (obecnie Akademia Sztuk Pięknych im. Władysława Strzemińskiego) na Wydziale Grafiki. Dyplom zrealizował w Pracowni Technik Wklęsłodrukowych prof. Leszka Rózgi oraz w Pracowni Opakowań prof. Stefana Krygiera. Po uzyskaniu dyplomu pracował w macierzystej uczelni, początkowo jako starszy technik, nauczyciel zawodu i instruktor techniczny. Przez lata współpracował m.in. z prof. Leszkiem Rózgą, prof. Andrzejem Kabałą i prof. Krzysztofem Wawrzyniakiem. W 1994 roku uzyskał doktorat, w 2014 – habilitację, a w 2020 roku otrzymał tytuł profesora


Tworzył w zakresie grafiki artystycznej i malarstwa. Jest autorem blisko 30 wystaw indywidualnych w kraju i za granicą oraz uczestnikiem licznych wystaw zbiorowych. Jego twórczość była wielokrotnie nagradzana w konkursach graficznych w Polsce i na świecie. Siedem jego prac znajduje się w kolekcji Galerii Narodowej Zachęta w Warszawie.


WIECZOREK Krzysztof, Pejzaż z zaginionym okrętem.
WIECZOREK Krzysztof, Pejzaż z zaginionym okrętem.




linki:

https://www.youtube.com/watch?v=cOw-ZUcI80k ("Pozorność niezmąconej wody")



 
 
bottom of page