„Ślązak zwierzęciem bluźnierczym” – pisze Zbigniew Rokita o języku śląskim, polskości, sercach pełnych dylematów, twórczości rodzącej się z konfrontacji oraz o manipulacji cytatami.
- Opus Unicus

- 20 kwi 2024
- 3 minut(y) czytania
Zaktualizowano: 7 cze
Ponieważ #SztukaŚląska i #WspółczesnaSztukaŚląska są niezwykle ważne zarówno dla Fundacji Opus Unicus, jak i dla naszej prezes Iwony Szoka, rozmiłowanej w Śląsku, pozwolimy sobie zachęcić Państwa do lektury doskonałego tekstu Zbigniewa Rokity „Ślązak zwierzęciem bluźnierczym” oraz kilku słów komentarza Iwony Szoka.
"Większość piękna powstaje z niebytu, z braku i... tęsknoty."

Chociaż nie jestem Ślązaczką z urodzenia, kocham Śląsk. To mój dom.
Kochając lwa i chcąc żyć w jego świecie, by cieszyć się jego wspaniałością, lwem stać się nie musisz…
Większość piękna powstaje z niebytu, z braku i tęsknoty. Sama wróciłam do malowania, gdy leżałam połamana, przykuta do łóżka i dusiłam się w czterech ścianach. Potrzebowałam powietrza. Przestrzeni. By nie zapaść się w otchłań.
I właśnie to powietrze sobie wymalowałam.
Brak bywa potężną siłą napędową.
Zachęcam do przeczytania bardzo interesującego tekstu. De facto nie tylko o śląskości, ale o nas wszystkich.
Zbigniew Rokita niezwykle błyskotliwie porusza kwestie człowieczeństwa, godności, charakteru kultury i jej owoców, które zawsze wyrastają z konkretnej gleby. Pisze o pasażerach na gapę, ignorancji, manipulacji oraz o tym, jak ważne jest umieszczanie cytatów w kontekście rzeczywistości, w której zostały wypowiedziane.
Aby poczuć wagę tego istotnego faktu, poddajmy pod rozwagę zdanie: „Porzućmy walkę, bracia i siostry. Niech bronią będzie miłość, która zjedna nam ludzi”. Trudno uznać je za praktyczną radę w samym środku bitwy na bagnety, jeśli naszym celem jest przeżyć i dalej nieść ową miłość światu, a nie stać się męczennikami.
Nie od dziś wiadomo – komfort tępi pazurki. Nieliczni więc walczą, choć nie muszą. Niewątpliwie śląskość również zmieni swoje oblicze, jeśli wejdzie w fazę dostatku. Grunt, by waleczne serca nie wymarły, a lew nie ostał się jedynie w zoo…
Od trzeciego pokolenia będzie wiele zależało, czy będzie miało odwagę wyjść ze strefy komfortu i prędzej umrzeć, aniżeli sprzedać duszę.
Z pewnością kroplówka nawadnia… a groźba braku kolejnej zmienia narrację proszącego o nią… ale ja osobiście jestem spokojna o to, gdyż zawsze będą niepokorni poza zasięgiem owych kroplówek, więc z nadzieją i optymizmem patrzę w przyszłość, gdyż"Ślązak to zw*erz* bluźniercze"*, a #SztukaŁączy
Brak jest siłą napędową.
Przeczytajcie koniecznie tekst Zbigniewa Rokity "Ślązak zwierzęciem bluźnierczym. Ale uznanie śląskiego to test na wiarę nie w siłę śląskości, a polskości".
* Dacie wiarę? Słowo „zwierzę” spowodowało usunięcie wpisu autora z jego osobistego Facebooka… wolność słowa w świecie inteligencji i algorytmów… Kiedyś bez dwóch zdań wrócimy do pisania listów… gęsim piórem… bo o maczugach nie chcę nawet myśleć…
Stale martwi mnie fakt, iż w mentalności centralnych władz nie zmieniło się podejście do Śląska, mimo wyniku plebiscytu w 1921 roku i wiary w siłę polskości, skoro mniejszości stale podlegają pod resort siłowy – Ministerstwo Spraw Wewnętrznych – a nie pod Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, o czym również pisze Zbigniew Rokita w swoim artykule zamieszczonym na www.slazag.pl.
Ostatnio dużo mówimy w przestrzeni publicznej Polski o Teatrze Kortez, mówimy o spektaklu „Byk” (tekst: Szczepan Twardoch, reżyseria: Robert Talarczyk), mówimy o języku, o książkach, tj. „Odrzania” Zbigniewa Rokity, oczekujemy książki „Ciało huty” autorstwa Anny Cieplak, mówimy o jej doskonałej publikacji „Lekki bagaż”, a stale w podświadomości posługujemy się przymusem.
Póki nie będziemy podchodzić do tego jako do dobra rozmaitości kulturowej Polski, nie zrozumiemy, że możemy pięknie różnić się pod wspólnym niebem i nadal tworzyć byt zwany Polską. Czyli, mówiąc najprościej, nasz dom wspólny. Dotąd będziemy ograniczeni i sparaliżowani strachem.
Zwłaszcza że ostatnie przeszło 100 lat wspólnej oficjalnej bytności udowodniło, jak współzamieszkuje się Polskę wraz ze Ślązakami w obecnej formie.
Ba, ja – „Mazurka” z urodzenia, która po zmianach administracyjnych granic stała się z dnia na dzień na powrót „Podlasianką”, „Warmiaczka” z wychowania – przyjechałam zostać Ślązaczką z serca, każdego dnia zabiegam o polskość, śląskość, wolność i kulturę, zgodne życie pod wspólnym niebem w myśl #SztukaŁączy, więc uwierzcie mi – polskość nie jest niczym zagrożona.
#SztukaŁączy, więc uwierzcie mi, Polskość nie jest niczym zagrożona.
Przy okazji zachęcamy czytajcie i głosujcie „Odrzania” – przeczytane- polecane.
